Święta od Bożego Miłosierdzia

Aż trudno sobie wyobrazić, że biedna, niewykształcona, poniewierana i samotna zakonnica mogła dokonać tak wiele. Urodziła się jako jedna z dziesięciorga dzieci w biednej chłopskiej rodzinie. Jako bardzo młoda dziewczyna, przyszła św. Faustyna Kowalska, został służącą. I zapewne wiodłaby podobne życie jak inne dziewczęta w jej sytuacji, gdyby nie została wybrana przez Jezusa Chrystusa jako apostołka bożego miłosierdzia. Jeśli prześledzi się koleje jej życia, okazuje się, że św. Faustyna Kowalska nigdy nie miała łatwo. Słabego zdrowia, od najwcześniejszych lat musiała ciężko pracować na swoje utrzymanie. Kiedy usłyszała swoje powołanie, nie do końca wiedziała jak je zrealizować. Nie miała posagu, jej rodzice byli zdecydowani przeciwni wyborze jej nowej drogi życiowej – a mimo to jako dwudziestoletnia dziewczyna wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie. Brak posagu i wsparcia w rodzinie spowodował, że musiała w klasztorze ciężko pracować, chociaż zdrowie jej nie dopisywało. Znalazła się na samym dole hierarchii zakonnej. Mimo to nie poddawała się i ciężko pracowała jako ogrodniczka, kucharka, furtianka, a jednocześnie św. Faustyna Kowalska wypełniała misję jaką powierzył jej Jezus Chrystus. Pierwsze objawienia miała w Płocku. To wtedy miał ukazać się jej Jezus, który nakazał namalowanie swojego portretu z dwoma promieniami: białym i czerwonym, biegnącym z serca. Swoje przeżycia, objawienia zapisywała w „Dzienniczku”. Wszyscy, którzy go czytali przyznają, że jest czasami chaotyczny, pisany nieprawidłową polszczyzną, ale jednocześnie jest bardzo autentyczny i szczery. Zakonnica niczego nie próbuje tłumaczyć, zmieniać. Wiernie przekazuje swoje spotkania z Jezusem i przesłania, które od niego usłyszała. Okazuje się, że św. Faustyna Kowalska traktowała powierzoną sobie misję z ogromną odpowiedzialnością. O objawieniach opowiadała swoim przełożonym i spowiednikom. Niewiele osób chciało jej wierzyć. Czasami traktowano ją jako osobę z problemami psychicznymi. Jednak św. Faustyna Kowalska się nie poddawała. Wreszcie, w Wilnie, natrafiła na księdza Michała Sopoćko, który był jej spowiednikiem. To on, jako pierwszy dał wiarę siostrze Faustynie, chociaż na początku wysłał ją na badania psychiatryczne. Jednocześnie starał się pomóc zrealizować jej przesłanie od Boga. Znalazł malarza, który namalował obraz Jezusa Miłosiernego według wskazań. Przekonywał również swoich przełożonych o prawdziwości przeżyć mistycznych, których doświadczała św. Faustyna Kowalska. Kościół początkowo bardzo nieufnie podchodził do jej słów. Trwało to do samej śmierci mistyczki, a nawet wiele lat po jej odejściu. Św. Faustyna Kowalska zmarła na ciężką odmianę gruźlicy w 1938 roku w wieku zaledwie 33 lat. Głoszenie idei miłosierdzia bożego w formie jaką gloryfikowała św. Faustyna Kowalska było przez Kościół zakazane. Wypowiedziało się przeciwko temu nawet Święte Oficjum, które stwierdziło, że przeżycia skromnej zakonnicy z Polski nie są charakteru nadprzyrodzonego. Wszystko zmieniło się, kiedy papieżem został Karol Wojtyła. Już jako Jan Paweł II odwołał wszelkie zakazy związane z doświadczeniem siostry Faustyny. Więcej nawet – był jej gorącym zwolennikiem. W 1993 roku beatyfikował siostrę Faustynę, a siedem lat później ogłosił ją świętą. Druga niedziela po Wielka nocy została ustanowiona Świętem Bożego Miłosierdzia. Skromna, słabo wykształcona zakonnica z Polski uczyniła coś, co nie udało się uczonym ojcom Kościoła. Pozostała wierna Jezusowi Chrystusowi i jego przesłaniom.

Dodaj komentarz