Pierwszy jezuita w Watykanie

Kiedy w lutym 2005 roku niespodziewanie Benedykt XVI zrezygnował a godności papieskiej, wydawało się, że świat się kończy. Takiego wydarzenia nie było jeszcze we współczesnej historii Kościoła katolickiego. Tym trudniejsze zadanie stało przed kardynałami, którzy mieli wybrać nowego papieża. Kiedy 13 marca 2013 roku z najważniejszego komina w Watykanie ukazał się biały dym – świat już wiedział, że ma nowego papieża. Został nim nieznany kardynał z Argentyny Jorge Mario Bergoglio, obecnie papież Franciszek. Od początku było wiadomo, że będzie to pontyfikat niezwykły. Nowy papież już poprzez wybór imienia zaznaczył bardzo wyraźnie, komu będzie służył. W kręgu jego zainteresowań mieli znaleźć się biedni, opuszczeni, samotni. I od początku papież Franciszek konsekwentnie pozostaje wierny swoim pierwszym wyborom. Jego zachowanie budziło zdumienie. Chociaż już Jan Paweł II zrezygnował z różnych oznak dostojeństwa, to papież Franciszek poszedł w tym kierunku jeszcze dalej. Nie zamieszkał w dawnym apartamencie papieskim, ale wybrał mieszkanie w Domu Świętej Małgorzaty, w którym mieszkał podczas konklawe. Jeździ zwykłymi samochodami podczas pielgrzymek, a podczas pobytu w Watykanie porusza się po jego terenie zazwyczaj pieszo. Nie wyjeżdża na letni wypoczynek do Watykanu i jest niezwykle skromną osobą. Wielu uważa, że papież Franciszek bardziej przypomina wiejskiego proboszcza niż głowę Kościoła Katolickiego. Wydaje się być sumieniem tego materialistycznego świata, który bardziej chce mieć niż być. Kontrowersyjne wydaje się niektórym jego stosunek do uchodźców. Prawdziwa burza przetoczyła się przez łamy prasy katolickiej, kiedy papież Franciszek przed Wielkanocą umył i ucałował nogi chorym na AIDS, a podczas ostatniej Wielkanocy uchodźcom. Nie wszystkim podobają się też jego poglądy dotyczące aborcji czy homoseksualizmu. Papież Franciszek nie stara się być za wszelką cenę intelektualistą. Wygłaszając homilie, mówi do ludzi w zwykły prosty sposób. Nie odwołuje się do ojców Kościoła lub znanych filozofów. Mówi tak, by ludzie go rozumieli. Jest bardzo krytyczny wobec stanu kapłańskiego. Uważa, że wielu księży zapomniało o swoim prawdziwym powołaniu. Szczególnie krytycznie podchodzi do manifestowanie zamożności księży. Podkreśla, że pierwszym zadaniem kapłanów jest ich obecność wśród ludzi. Często prosi o modlitwę w swojej intencji Jako pierwszy zwierzchnik Kościoła katolickiego spotkał się ze zwierzchnikiem Kościoła Prawosławnego. Niezwykle skromny i serdeczny budzi sympatię nawet wśród tych, który z Kościołem nie po drodze.

Dodaj komentarz